Wyrwane z kontekstu

24 lis 2016

     Już na pierwszej randce zaskoczyła mnie inteligencją i zdolnością przewidywania - nie przyszła...

Wyrwane z kontekstu

     Karty rabatowe, upusty grupowe, dwa za cenę jednego, "Przyprowadź przyjaciela" - cholera, nic nie działa... Marketing funeralny to ciężki kawałek chleba.

Wyrwane z kontekstu

17 lis 2016

 - Ty mi cały czas powtarzasz, że całymi dniami siedzisz w domu... To dlaczego nasz dom nie lśni czystością?!!!
- Ty mi zawsze mówisz, że całe dnie spędzasz w pracy... To dlaczego nie jesteśmy milionerami?!!!

Wyrwane z kontekstu

25 paź 2016

     Żona wyjechała i zostawiła kartkę na lodówce:
     - Nakarm kota. Pozostałe dziesięcioro przykazań bez zmian.

Bez przesady

20 paź 2016

     Dzień dobry Państwu. Mam sześćdziesiąt lat i jestem alkoholikiem. Nie piję już dwieście dni. No... nie tak żeby dwieście z rzędu, ale zawsze dwieście.

Wyrwane z kontekstu

Trudne do wymówienia po spożyciu:
heksakosjoiheksekontaheksafobia

Prawie niemożliwe do wymówienia po spożyciu:
dichlorodifenylotrichloroetan

Absolutnie niemożliwe do wymówienia po spożyciu:
proszę już mi więcej nie nalewać

Wyrwane z kontekstu

19 paź 2016

     "Mówisz i masz" to wersja męża. Wersja żony brzmi: "Mówi... Przypominam... Przypominam... Przypominam... Przypominam... Przypominam... Przypominam... Wkurzam się... Robię piekło temu leniwemu sukinsynowi... Mam."

Wyrwane z kontekstu

3 paź 2016

     Większość ludzi staje się absolutnym przeciwieństwem psów. Pies wszystko rozumie, ale nic nie może powiedzieć.

Wyrwane z kontekstu

8 wrz 2016

     Czteroletnia córka do ojca:
     - Nie drzyj się na mnie, nie jestem twoją żoną.

Był problem - nie ma problemu


No, panowie, możemy tylko pozazdrościć (zdjęcie z sieci).

Czy baran jest niezbędny?

6 wrz 2016

     Z trwających już kilkadziesiąt lat obserwacji własnych oraz z lektur wynika coś, co mnie wprawia w osłupienie. Chodzi mi o zniewolenie. W tej części świata, w której żyjemy - pojęcie (i zjawisko) ważne.
     Pomijając sytuację, gdy sprawcą zniewolenia w sposób oczywisty i niewątpliwy jest obca siła (okupant, zaborca itd.), ludzie, którzy wolność utracili lub nigdy jej nie mieli, życzą zniewolenia tym wszystkim, którzy z jakichś powodów są wolni (lub przynajmniej mają tej wolności zauważalnie więcej). Niewolnik kieruje swoje niezadowolenie, swoją nienawiść nie do ciemiężycieli, tylko do tych, którzy niewolnikami nie są, czyli do myślących inaczej, niż niewolnicy. Wiele razy zauważyłem, że w społeczeństwach czy społecznościach "pod presją" bardzo szybko rodzi się niechętny, czasem agresywnie niechętny stosunek do tych, którzy ledwie mówią o wolności - nie mówiąc już o czynnym dążeniu do niej. Przykładów jest cała masa, a jako pierwszy nasuwa się stosunek do demokratycznej opozycji w społeczeństwach pod autorytarnymi rządami. I nie chodzi mi o stosunek władzy do opozycji, bo to jest w miarę oczywiste. Chodzi o społeczeństwo. Ludzie boją się wolności, bo wymaga podejmowania decyzji? Dysonans poznawczy? Zwykły oportunizm? Kulimy się w naszym zniewoleniu i odnajdujemy w tym komfort? Tak do końca nigdy nie potrafiłem tego sobie wytłumaczyć.
     Gdy się jest wolnym, potrzebny jest nie nadzorca, tylko mentor, nie dyktator, tylko autorytet. Czy chodzi tylko o to, że w sytuacji wolności nie jest potrzebny baran-przewodnik, bez którego owce nie potrafią żyć? A może o narzucany nam i przyjmowany bez oporu schmittański podział "przyjaciel - wróg", który tak upraszcza życie?

Wyrwane z kontekstu

5 wrz 2016

     Żyjemy w kraju, który ma heroiczną przeszłość, burzliwą i skomplikowaną teraźniejszość i wspaniałą przyszłość. I tak będzie zawsze.