Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Mitchell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Mitchell. Pokaż wszystkie posty

"Atlas chmur" w kinie

6 gru 2012


     Prawie tydzień zwlekałem z opisaniem wrażeń z "Atlasu chmur" jako filmu (bo o książce już było). Przede wszystkim - idźcie i oglądajcie! Na pewno warto. Dwie i pół godziny filmu, a druga co do ważności przy odbiorze kultury i sztuki część ciała nie ucierpiała. Nawiasem mówiąc, to dla mnie ważne kryterium oceny filmów: po seansie dupa boli - znaczy się, film był nie bardzo (bo fotele w nowoczesnych kinach są w miarę przyzwoite).
     Po tych kilku dniach dochodzę do wniosku, że, być może, film zrobiłby na mnie nawet większe wrażenie, gdybym nie czytał książki. Może, ale nie jestem pewien. Filmowi trudno jest cokolwiek zarzucić, ale kto wie, może wyszedłbym z kina nie tylko zadowolony, ale i lekko oszołomiony.
     Wielu miłośników kina wypowiada się o "Atlasie chmur" w samych superlatywach, używając takich słów, jak "magiczny, ponadczasowy", a nawet "arcydzieło"... Chyba trochę nadmiar entuzjazmu. Ale na pewno bardzo dobrze się ogląda. Technicznie - świetny pod każdym względem. Bardzo dobry montaż, doskonałe zdjęcia, piękna muzyka. No i charakteryzacja... Charakteryzacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Warto posiedzieć kilka minut dłużej i pooglądać napisy. Właśnie pooglądać, bo na ekranie pojawiają nazwiska aktorów i ich ucharakteryzowane twarze. I dopiero wtedy się rozumie, że wcale nie wszędzie ich rozpoznaliśmy.

"Atlas chmur" - David Mitchell

26 lis 2012

     "Atlas chmur" nie jest łatwym czytadłem. Wymaga uwagi, skupienia. Całość rozgrywa się w sześciu płaszczyznach czasowych i ma sześciu głównych bohaterów: 1) połowa XIX wieku, wyspy Pacyfiku - notariusz Adam Ewing; 2) lata trzydzieste XX wieku, Belgia - kompozytor Robert Frobisher; 3) lata siedemdziesiąte XX wieku, USA, Kalifornia - dziennikarka Luisa Rey; 4) czasy nam współczesne, Wielka Brytania - wydawca Timothy Cavendish; 5) nieokreślona, odległa przyszłość, ze wskazaniem na Koreę - Sonmi-451, kelnerka-klon; 6) jeszcze bardziej odległa, postapokaliptyczna przyszłość, ze wskazaniem na Hawaje - pastuch Zachry (Zachariasz).


     Sześć historii, sześć czasów, sześć rodzajów narracji: dziennik notariusza z podróży oceanicznej (1), który wpada w ręce kompozytora (2), piszącego listy do przyjaciela, który w latach siedemdziesiątych jest fizykiem jądrowym i autorem pewnego raportu, trafiającego w ręce Luisy Rey (3) wraz z listami, które pisał do niego przyjaciel-kompozytor. Historia dochodzenia Luisy Rey trafia z kolei do wydawcy Tima Cavendisha (4), na podstawie pewnego fragmentu życia którego powstaje film, oglądany w przyszłości przez kelnerkę-klona Sonmi-451 (5), która zostaje w jeszcze dalszej przyszłości otoczona boskim kultem przez współplemieńców Zachariasza (6).

20 lis 2012


"Jaskrawo-purpurowe"
Anastazja Parfenowa


     I znów nadepnąłem na grabie. Lubię SF, Rosjanie piszą tego dużo i - tradycyjnie - nieźle, ale wcale nie miałem ochoty na klejną odmianę militarnej SF. Nie spodziewałem się tego ani po tytule, ani po tym, że napisała książkę kobieta, ani nawet po tym, co przeczytałem w krótkich (i raczej pozytywnych) recenzjach. A jednak.
     Jaskrawo-purpurowe okazało się niebo na planecie Akana, gdzie rozgrywa się akcja tej książki (ponad czterysta stron w papierowej edycji), która okazała się tym militarno-bohaterskim pomieszaniem "Szoguna" z "Matriksem". Moja ironia nie ma nic wspólnego z literacką wartością książki: pani Parfenowa pisze całkiem dobrze, język jest bogaty, ale nie przeciążony ozdobnikami, zdania skonstruowane przejrzyście... Ale po prostu nie mam ochoty tego teraz czytać. Mimo całej atrakcyjności opisanego na samym początku ataku, przeprowadzonego jednocześnie na poziomie realu i virtualu (łącznie z chirurgicznie precyzyjnym bombardowaniem orbitalnym) - nie udźwignę. Muszę odpocząć od tego rodzaju literatury.