Wszyscy umrzemy. Mało odkrywcze, ale tę właśnie
prawdę odkrywamy na nowo, oglądając "Taniec Delhi" Iwana Wyrypajewa z
Karoliną Gruszką w głównej roli. Chociaż właściwie trudno powiedzieć, że ktoś w
"Tańcu" gra główną, a ktoś drugoplanową rolę. Są chyba same główne.
Nawet postać, która w ogóle nie pojawia się i jest jedynie wspominana, też jest
bardzo ważna.
Teatralny patos i nieprzekonywujące myśli
filozoficzne, podane w formie monologów, napisanych przez Wyrypajewa i
odczytywanych na głos przez piątkę aktorów. Kazanie na pięć głosów. I na
koniec: żarliwy mesjanistyczny patos "Tańca Delhi" opada do poziomu
biesiadnej improwizacji, wypowiedzianej przez człowieka o subtelnym odczuwaniu,
ale mało czytającego. Te trzy zdania - to skrót recenzji filmu "Taniec
Delhi" autorstwa Wasilija Koreckiego (www.timeout.ru).

