
O co
w tym wszystkim chodzi? Film oglądałem z narastającym znudzeniem i
zniechęceniem. Mimo to dosiedziałem do końca. I nadal nic nie rozumiem. Może
chodzi o to, że film jest bardzo amerykański, tak bardzo, że dla mnie już nie
do przyswojenia. Siedem nominacji do Oscara i Oscar dla Jennifer Lawrence. I
kilkanaście innych nagród. Nie mam pojęcia za co. Nie chcę powiedzieć, że to
zły, słaby czy nieumiejętnie zrobiony film. Powtarzam, pewnie chodzi o to, że
jest to amerykański film o Amerykanach dla Amerykanów. A może starzeję się?
Albo wręcz już się zestarzałem? Czytam opinie młodych ludzi, którzy oglądali
ten film - większość z nich ocenia "Poradnik pozytywnego myślenia" co
najmniej dobrze. Czyli co - ludzie w wieku mojej córki rozumieją, a ja nie? Choć
mam wątpliwości, czy naprawdę rozumieją. Oto fragment pewnego komentarza,
zamieszczonego pod recenzją książki "Poradnik pozytywnego myślenia"
na pewnym blogu:
