Nie wiem, jak zacząć. Może tak: wolę jakąkolwiek fabułę (najwyżej nie będzie mnie interesowała) niż epatowanie widza samym erotyzmem. W związku z tym, że fabuły w drugiej części spektaklu "Kabaret warszawski" nie dostrzegłem, wydała mi się zbędna. W przeciwieństwie do pierwszej, która fabułę miała.
Wiem na pewno, że nie zrozumiałem niektórych odniesień do literatury czy filmu, łącznie z tymi, które są podobno podstawowe dla spektaklu, bo były inspiracją dla reżysera, Krzysztofa Warlikowskiego: tekstu "I'm a Camera" Johna van Druttena i film "Shortbus" Johna Camerona Mitchella. w przedstawieniu przytoczone są również fragmenty innych dzieł, na przykład eseju "Funkcja orgazmu" Wilhelma Reicha z 1942 r. Żadnego z tych utworów nie znam, więc nie mogłem ustosunkować się do połączenia ich treści z tym, co działo się na scenie.







